Nowy Jork

Wady mieszkania w Nowym Jorku




W jednym z poprzednich wpisów na blogu mówiłam o zaletach mieszkania w Nowym Jorku: o różnorodności, architekturze, trendach, jedzeniu, kulturze, anonimowości, systemie oznaczania ulic, zdrowym trybie życia i zakupach. Dzisiaj o trochę ciemniejszej stronie tego miasta i życia w nim, czyli wady mieszkania w Nowym Jorku. Czy bilans wychodzi na plus czy minus? Oceńcie sami.

Brud i smród

W Nowym Jorku śmieci wystawia się wieczorami na ulicach, żeby śmieciarki rano mogły je zabrać. Jest to szczególnie uciążliwe w lecie, gdy pod wpływem wysokich temperatur śmieci rozkładają się w tempie ekspresowym i ciężko przejść obok niektórych „wysypisk”. Śmieci z kolei przyciągają szczury, których jest pełno szczególnie w metrze. Zdarzyło mi się, że szczur przebiegł mi po stopie. Mojej koleżance również. I pewnie 99% Nowojorczykom.

Drogie i małe mieszkania

O wielu dużych miastach mówi się, że są drogie, ale Nowy Jork chyba bije wszystkie inne na głowę, szczególnie jeśli chodzi o koszty wynajmu nieruchomości (nie mówiąc już o kupnie). Osoby mające normalną pracę biurową nie są w stanie wynająć samodzielnego mieszkania na Manhattanie, tylko muszą dzielić je ze współlokatorami. Same mieszkania znajdują się przeważnie w starych kamienicach, są często nieremontowane od wielu lat i mikroskopijne. Pokój w Nowym Jorku zwykle oznacza łóżko i małą komódkę lub biurko. I nic więcej.

Klimat

Upalne, duszne i wilgotne lata oraz mroźne zimy. Bez klimatyzacji w lecie i dodatkowego ogrzewania w zimie ciężko tu przeżyć. Szczególnie uciążliwe są letnie dni na peronach metra, które nie jest klimatyzowane. Wytrzymanie na stacji dłużej niż 5 minut jest nie lada wyzwaniem.

Jedzenie

Wprawdzie w Nowym Jorku znajdziemy chyba każdą kuchnię, jaka istnieje na świecie, ale gorzej jest z jej jakością. Prawie wszystkie restauracje, w których byłam oceniłabym na „Ok, ale bez rewelacji”. Dotyczy to również miejsc z wyższej półki oraz tych prowadzonych przez rodowitych Meksykanów czy Włochów. Nie wiem, czy to kwestia składników, braku kunsztu czy dostosowywania potraw do podniebień przeciętnych Amerykanów, którzy wciąż raczej stawiają na ilość, a nie jakość.

Brak udogodnień dla niepełnosprawnych i matek

Coś, co w większości krajów europejskich jest standardem, wciąż jest rzadkością w nawet tak postępowym mieście jak Nowy Jork. Na stacjach metra brakuje wind, na skrzyżowaniach nie ma sygnalizacji dźwiękowej. Niepełnosprawnych prawie wcale nie widać, za to często widzę matki z wózkami, które same taszczą je po schodach.

Tłumy

To oczywiste, ze ponad 8-milionowe miasto będzie zatłoczone. Gdy mieszka się tu dłużej, człowiek uczy się, których miejsc unikać (Nowojorczycy unikają Times Square jak ognia), ale i tak tłumy ludzi i turystów są dosyć uciążliwe. Wiąże się to też z tym, że rezerwacje do restauracji trzeba robić z dużym wyprzedzeniem lub stać w długich kolejach.

Konkurencja

Wciąż panuje przekonanie, że Nowy Jork to miasto możliwości i że jeśli ktoś poradzi sobie tutaj, to wszędzie odniesie sukces. To pewnie prawda, ale trzeba pamiętać też o ogromnej konkurencji. Do Nowego Jorku zjeżdżają ludzie z całego świata, często niezwykle utalentowani i gotowi do ciężkiej pracy, ale jest ich więcej niż miejsc pracy. Niektórzy szukają pracy miesiącami, a w międzyczasie dorabiają jako kelnerzy, barmani lub sprzedawcy.

Bezdomność

W zeszłym roku liczba bezdomnych osiągnęła rekordowy poziom, największy od czasów wielkiej depresji z lat 30. W samym listopadzie 2016 r. ponad 60,000 bezdomnych nocowało w schroniskach. Trzy czwarte z nich to rodziny z dziećmi. Bezdomność często nie jest wynikiem patologii, tylko różnych przykrych wypadków życiowych — ktoś zachorował, a nie miał ubezpieczenia lub jego czynsz wzrósł tak bardzo, że nie był w stanie sobie pozwolić na dotychczasowe mieszkanie, a nie mógł znaleźć niczego innego.

Gentryfikacja

Nieruchomości w Nowym Jorku są kupowane przez bogatych inwestorów z Rosji i krajów arabskich. Traktują je jako inwestycje, a nie miejsca do mieszkania. Dzielnice się wyludniają, małe lokalne sklepy się zamykają, a na ich miejsce powstają banki i sieciówki. Ceny idą w gore i normalnie zarabiających nie stać na mieszkania. Zjawisko to widać bardzo wyraźnie w polskiej dzielnicy na Greenpoincie — dotychczasowych mieszkańców nie stać już na mieszkanie tam, bo sprowadza się coraz więcej dobrze zarabiających z Manhattanu, których z kolei nie stać już na mieszkanie na Manhattanie.

Nierówności społeczne

Nowy Jork jest miastem ogromnych różnic społecznych. To oczywiście centrum finansowe, modowe czy kulturowe, ale nie można zapomnieć o milionach biednych lub żyjących na granicy biedy. Te dwa światy istnieją obok siebie i nie mają wielu wspólnych płaszczyzn. Mam wrażenie, że klasa średnia tutaj prawie nie istnieje — albo jesteś bardzo bogaty, albo bardzo biedny.

Co Waszym zdaniem przeważa – zalety czy wady mieszkania w Nowym Jorku?

Tutaj przeczytasz więcej o życiu w Nowym Jorku (nie tylko wady mieszkania w Nowym Jorku :))