Wystrój wnętrz

Bożonarodzeniowy klimat w moim domu – home tour

 

Po raz kolejny zapraszam w moje progi – tak jak w zeszłym roku chcę Wam pokazać bożonarodzeniowy klimat i świąteczne ozdoby w moim mieszkaniu. To wyjątkowy czas w roku i staram się go celebrować na maksimum oraz cieszyć się każdą chwilą. Zamiast biegać po centrach handlowych w poszukiwaniu prezentów, wolę zaszyć się w domu, piec pierniki i czytać pod kocem, a prezenty kupić przez internet w listopadzie. 

Bożonarodzeniowy klimat – ozdoby w moim domu

W tym roku zafascynowała mnie zielona szkocka kratka. Nie było łatwo znaleźć eleganckie i ładne dekoracje, ale po paru odwiedzinach w sklepach i przeszukaniu internetu, udało mi się wyszukać parę perełek, jak choćby wełniany w 100% koc od Diuna Tekstylia czy świeczka w kształcie bombki od BB Home. Każdy, kto mnie odwiedza, od razu zwraca na nią uwagę. 

Gdy mój szanowny małżonek chce mi dopiec, śmieje się z mojej słabości do poduszek i świeczek. Ale ja naprawdę codziennie zakopuję się pod kocem z poduszkami i zapalam świeczki! Cztery świece na każdą niedzielę adwentu i kalendarz adwentowy to klasyki.

Bożonarodzeniowy klimat – choinka

Uwielbiam amerykańskie choinki, które zawsze wyglądają bogato i puszyście dzięki wieszaniu nie tylko bombek, ale też wszelkiego rodzaju wstążek, sztucznych kwiatów, zabawek i innych cudeniek. Niestety ze względu na aktywnego i ciekawskiego dwulatka, zwanego też czasami przeze mnie diabłem tasmańskim, w tym roku ta opcja odpadła. Wszlekiego rodzaju bombki, delikatne ozdoby czy szklane przywieszki czekają na lepsze czasy. Wspięłam się w tym roku na wyżyny kreatywności i wymyśliłam choinkę we wstążkach i kokardach – nawet gdy łapki dwulatka dokonają ich unicestwienia, łatwo można je naprawić. 

Piernik party

Od wielu lat urządzam w grudniu piernik party (urządzałam ją nawet w ósmym miesiącu ciąży w Nowym Jorku, gdzie nie miałam wielu bliskich znajomych) – imprezę dla przyjaciół, podczas której pieczemy i dekorujemy pierniczki przy grzanym winie, oglądamy „Love Actually” (klasyk!) i słuchamy „Last Christmas”.